Nie wiem jak znalazłem się w schronisku, po prostu pewnego dnia w nim zamieszkałem. Koty były tam dzikie i chore, ja byłem inny, nie pasowałem do nich. Nie było fajnie, nikt nie poświęcał mi uwagi, a ja bardzo lubię się głaskać. Nie było zabawek, ani ciepłego kocyka, miałem tylko stodołę z sianem. Ale najbardziej brakowało mi człowieka... Zachorowałem i o mało nie straciłem wzroku... Na szczęście w porę zostałem zabrany do domu tymczasowego i wyleczony.
Mam piękne zielone oczka, biało-bure futerko i różowy, słodki nosek. Uwielbiam się głaskać, miziać, mruczę wtedy bardzo głośno. Jestem wykastrowany, załatwiam się do kuwety. Toleruję psy, uwielbiam się z nimi bawić. Kotów się troszeczkę boję, bo w schronisku jeden mnie zaatakował i miałem ranę na nosku, ale z pewnością, gdy przekonam się że nic mi się nie stanie przyzwyczaję się. Zaadoptuj mnie!!!
UWAGA !
Niestety Zibi jest agresywny do nieznanych mu osób. Przy próbie głaskania gryzie (lub strzela łapą). Jak do nas przyjechał też taki był, ale już nas zna, więc tak nie robi. Szukamy domku, który jest odpowiedzialny, i da czas Zibiemu na przystosowanie się do nowych warunków.
|