Bandyta pojawił się latem wraz ze swoim kocim kolegą Wyjcem i przez wiele nocy uprzykrzali ludziom życie wydzierając się pod oknami. Widocznie wrzaski Bandyty były skuteczniejsze, bo został na stałe, a Wyjec tylko dorywczo wpada posilić się i znika. Bandyta otrzymał swoje niezbyt miłe imię od momentu gdy zaczął odganiać inne koty od TOZowskich budek. Jest dzikuskiem i dopiero kilka razy udało mi się go pogłaskać. Bardzo przestrzega godzin karmienia i czeka na mnie już w połowie drogi do budki, prowadząc do niej z miauczeniem na pyszczku. Również nakładanie jedzenia do miski odbywa się w asyście jego ponaglającego miauczenia. Jak już zaspokoi pierwszy głód leci truchtem do misek innych kotów by sprawdzić czy przypadkiem nie dostali czegoś lepszego, a przy okazji jak się da to podjada im z misek. Ostatnio dostał za to lanie od przyblokowego kota Menela i chodzi teraz podrapany.
Ponieważ Misiokoty są podejrzanie podobne do Bandyty podejrzewam go o ojcostwo;) Na szczęście jest już wykastrowany .
|