Misza to dziczek odłowiony z działek i oddany do schroniska, gdzie na szczęście nie zagrzał długo miejsca. Misza jest piękny, niestety na razie trudno dostrzec jego urodę, potrzeba sporo czasu, aby wrócił do zdrowia i pełnej formy. Największym problemem jest mocno spuchnięte ucho, w którym są trzy dziury, a w nich dzikie mięso oraz przetoka na całej długości małżowiny. Ucho musiało być już kilkakrotnie poranione, ponieważ na obrzeżu są stare blizny i zgrubienia. Mogą to być też zmiany rakowe. Leczenie jest problematyczne, ponieważ ze względu na przetokę antybiotyk wlany w dziurę u góry wypływa dołem; jeżeli przetoka nie zasklepi się konieczna będzie amputacja. Bok pod uchem jest bez ran, tylko łysy; zapewne sierść odpadła, gdyż była sklejona krwią, a kot to miejsce drapał. Mniej groźne, choć równie mocno dokuczające kotu dolegliwości to świerzb oraz potężny kamień nazębny: Misza ma niewiele zębów, w dolnej szczęce ani jednego, ale te które pozostały wymagają pilnego czyszczenia. Kolejnym koniecznym zabiegiem będzie kastracja.
|