Koty w potrzebie...   Koty w potrzebie...




KSIĘGA GOŚCI
Witamy w Księdze Gości:) Będzie nam bardzo miło, jeżeli po obejrzeniu serwisu zechcecie Państwo podzielić się swoimi wrażeniami. Wasze opinie, pomysły i uwagi są dla nas bardzo ważne. Dziękujemy.
Julcia, 2010-07-30
Dominique.
Trochę nie jasno to opisałaś.
Ale z tego co zrozumiałam mogę odpowiedzieć tak;
Możesz zrobić kotu krzywdę, biorąc go do domu. Jeżeli masz ogrdek zró mu tam budkę. Jeżeli mieszkasz w bloku, zrób mu ,,domek" w piwnicy.
O dokładniejszą odpowiedź zapytaj weterynarza.

Julcia, 2010-07-30
Martyno!
Dziękuję za pozdrowienia.
Życzę powodzenia z twoją kuracją!
Mam nadzieję, że wkońcu dostaniesz swojego wymarzonego kotka.
Pamiętaj o tym, że w schronisku też możesz znaleźć najlepszego przyjaciela.
Nie tylko rasowe są miłe.
Pozdrawiam, Julka.

Alutka, 2010-07-05
A nie mówiłam, kot odwdzięczy Ci się podwójnie, kolejny szczęśliwy wybraniec. Powodzenia dla was obojga.

dominique, 2010-07-03
Dziękuje za wsparcie. Intuicja podpowiada mi podobnie. Za dwa miesiące biorę Jamnisia do domu, tymczasem pracujemy razem, a że jestem botanikiem, to Jamniś ma wielki, prywatny ogród na harce, niech się wyszaleje trochę zanim go pozbawię dzikości. Ma niestety świerzbowca, co mam nadzieje zgładzić codzienną toaletą
Miał wczoraj zabieg, oczyszczanie ropienia, odwszawianie, odrobaczanie, czesanie, full serwis i wygląda pięknie. Okazuję wdzięczność i miłość. Warto było, od razu i mi lepiej !!!

Pozdrawiam serdecznie wszystkich kocich Swirów.
Go vegan!!!

martyna, 2010-06-29
Uwielbiam koty....to fantastyczne zwierzęta.Niestety nie mogę mieć własnego kota ponieważ mam alergię:(Ale 3 lata temu zaczęłam kurację odczuleniową i mam nadzieję że to coś pomoże i za dwa lata doczekam się własnego kociaka.....jak na razie zdecydowałam się na opiekę wirtualną i mam nadzieję że pomogę temu kotu;)pozdrawiam wszystkich miłośników kotów!

BAJKA, 2010-06-27
Witaj dominique.
Moim zdaniem, jeśli kocurek jest stary i chory nie może zostać bez opieki. Stare koty zwykle dość dobrze adoptują się w domowych warunkach, więc myślę, że kocurek doceni pełną michę i miękką poduchę:)
Cieszę się, że chcesz mu pomóc i trzymam kciuki, abyście spędzili razem jeszcze wiele szczęśliwych lat!

dominique, 2010-06-26
Witam serdecznie.
Mam pytanie.
Opiekuję się w pracy starym, bardzo zmęczonym i chorym kocurkiem. Bardzo Go pokochałam i chciałabym mu pomóc, niestety za 2 miesiące kończę pracę i boje się o Jego losy. Czy mogę wziąć do mieszkania Kota, który żył parę lat na wolności? Obawiam się że mogę Go tym unieszczęśliwić, boję się również, że w innym wypadku nie przeżyje zimy.
Proszę o radę

Alutka, 2010-06-24
Tak tak, najprościej jest krytykować i negatywnie oceniać innych i samemu mieć wszystko w d. Pamiętam jak jedna damulaka miała pretensje,że dokarmiając koty z osiedla ona i podkreślam tylko ona ma myszy w domu * blok 10 piętrowy itp., oczywiście to była moja wina...
Zatem proszę nie oczerniać, tych którzy przywracają wiarę w człowieczeństwo... na szczęście są dookoła nas też ludzie o wielkim sercu.

BAJKA, 2010-06-08
Autorze anonimowy (wpis z 24 maja), dzięki za słowa uznania, a odnosząc się do dalszej części wpisu odpowiem króciutko: staramy się pomóc pani Izie w zdobyciu środków wyłącznie na wyżywienie kotów wolnożyjących. Karma, którą pani Iza otrzymuje za pośrednictwem akcji Koty-sos trafia do będących pod Jej opieką kotów wolnożyjących, więc nie rozumiem co nieuczciwego miałoby być w apelach o pomoc? I jeszcze tylko słówko o sterylizacjach: rzeczywiście w tym roku okociło się kilka kotek, ale dlaczego autorze anonimowy nie napisałeś ile w tym czasie zostało wysterylizowanych?

iza71koty., 2010-06-08
Odpowiedzi na Twoje pytania najlepiej udzieli oficjalna notatka na stronie TOZ.
11.12.2009

Dnia dzisiejszego odbyła się wizyta u Pani w domu. Ilość kotów jest duża jednakże to nie było celowym zamierzeniem karmicielki. Trafiły one tam z działek czy też z miejsc gdzie ich życie było zagrożone. Podczas rozmowy doszłyśmy do porozumienia, że miarę możliwości będę je zabierać do naszych domów tymczasowych. Dzisiejszego dnia miały być zabrane trzy koty trzymiesięczne jednakże sytuacja się zmieniła, ponieważ dzień wcześniej piątka kociaków 7 tygodniowych została podrzucona przed dom. Trójka kocurków trafiła do domu tymczasowego Joanny Pawełki a dwie kotki do insp.staż. Radosława Jączka. Dodatkowo do domu tymczasowego insp. Magdaleny Drews trafił szary 3 miesięczny kociak. Zdrowie maluszków jest nienaganne jednak szaraczek ma problem z uszkami. Zostały one wyczyszczone a dom tymczasowy został zaopatrzony w potrzebne kropelki. Większość kotów, które znajdują się pod opieką Pani nie będą przeznaczone do adopcji, ponieważ dla obcych są one dzikie. W najbliższych dniach oferty dorosłych kotów zostaną wystawione na poczekalnię TOZ. W przyszłym tygodniu dwójka trzymiesięczna trafi do następnego domu tymczasowego. Pani okazała ok.15 książeczek swoich stałych zdrowia kotów z których wynikało, że są one zaszczepione. Na prośbę opiekunki zostały przekazane tabletki przeciwbakteryjne jak i środek na odrobaczenie. Współpraca układa się miło, postaramy się pomóc przede wszystkim w szukaniu domów tak, aby odciążyć opiekunkę od dodatkowych czworonogów.

insp.Magdalena Drews

insp.staż Dorota Dawidowicz

Udzieliłam już powyżej odpowiedzi na zadane przez Ciebie pytania.Myślę że w tej sytuacji prowadzenie tej dyskusji tutaj na wątku Gości jest niestosowne.Zapraszam na mój watek.

Monika, 2010-06-08
Dziękuję za odpowiedzi.
Piszę pani o dwudziestu kilku kotach.
Jak w takim razie mają się do tego słowa inspektora TOZ (cytat z forum miau):
"(...) Proszę zrozumieć, że nikomu z nas nie zależy na oczernianiu Izy. Nam naprawdę los zwierząt leży na sercu. Iza wspaniale pomaga kotom wolno żyjącym. Jednak to co się dzieje w jej mieszkaniu, nie różni się niestety zbytnio od opisywanej przez Panią sytuacji. Nasze inspektorki to widziały. Notatki były oględne, właśnie dlatego by nie zaszkodzić Izie i jej misji. Ale prawda jest właśnie taka: wtedy ponad 60 kotów w małym mieszkaniu, grzybica, świerzbowiec, białaczka. Część kotów w klatkach. Większość sikająca po kątach. Na szczęście nie są zagłodzone, Iza karmi je dobrze, ale na tym się kończy. Weterynarza widziały tylko te koty, które udało nam się od niej zabrać. (...)
dobrą opinię o Izie mają tylko te osoby, które znają ją jedynie z jej wypowiedzi na forum...."

Nie wyobrażam sobie, że osoba pomagająca kotom i zbierająca na ten cel fundusze mówi "pieniądze biorę tylko na koty wolnożyjące, a to co się dzieje u mnie w domu to moja sprawa". I temu co się dzieje w domu towarzyszą alarmujące słowa innych wolontariuszy.
Owszem ciężko wizyty innych osób u pani nazwać kontrolą, ale faktem jest, że wolontariusze niejednokrotnie panią odwiedzali i wyrażali bardzo niepochlebne opinie o ilości kotów, ich stanie zdrowia itd. Jak można przeczytać - wiele osób z tego właśnie powodu zerwało z panią współpracę.
Po prostu uważam, że działania osób przyjmujących pomoc powinny być przejrzyste.
Zastanawiająca jest sytuacja, że przyjmuje pani pomoc materialną i finansową i równocześnie wspiera osoby, które rozmnażają koty, nie leczą ich. Na forum miau można przeczytać, że wspiera pani właśnie taką osobę taką osobę.

iza71koty, 2010-06-08
Droga Moniko. Oczywiście masz prawo do pytań i chętnie udzielę Ci niezbędnych informacji.
W moim prywatnym mieszkaniu jest obecnie moich 25 kotów plus kilka kotów zabranych z likwidowanych ogrodów działkowych.
Wszystkie koty przebywające w moim domu są wysterylizowane i wykastrowane.Oraz cześć stałych rezydentów jest zaszczepiona i posiada aktualne książeczki zdrowia,które zostały przedstawione do wglądu Inspekcji Toz.A co się z tym wiąże nie dochodzi w mieszkaniu do rozmnażania sie kotów oraz przenoszenia chorób droga płciową.
Toz przeprowadzając Interwencję nie zabrał żadnych kotów z mojego mieszkania. To na moją prośbę zostały oddane do adopcji i lecznia koty, które zostały zabrane z likwidowanych ogródków działkowych.Oraz dwa mioty podrzuconych mi na podwórko kociąt.Oprócz Inspekcji Toz żadne inne prywatne Osoby, nie kontrolowały mojego Prywatnego mieszania ani warunków w jakich żyja koty.Bo jak sama nazwa mówi
''jest to prywatne mieszkanie".
Moja działalność na Forum Miau skierowana jest tylko i wyłącznie pomocy kotom wolnożyjacym.
Wypowiedzi tych Osób są tylko pomówieniami !
Raport z Inspekcji jest na oficjalnej stronie Toz Szczecin.
Pomoc z Vivy! oraz Forum Miau przeznaczana jest na koty objęte Wirtualna Adopcją oraz pozostałe koty wolnożyjace nie posiadające Swojego Opiekuna, będące pod moja opieką.
Ewentualne Wsparcie innych karmicielek, odbywa się z dodatkowych zbiórek, konkretnie przeznaczonych na ten cel.Za zgodą Forumowiczów.
Ta forma Pomocy kotom jest zgodna z ogólnie panującymi na Forum zasadami.Informacje jak i bieżące zdjęcia kociaków są bezpośrednio umieszczane na wątku jak i tez wysyłane Opiekunom drogą mailowa.
O moim Wizerunku świadczą tylko i wyłącznie wolnożyjące kociaki pod moja opieką.O zasadach Wsparcia i Pomocy decydują tylko i wyłącznie Darczyńcy i Ofiarodawcy.

Monika, 2010-06-08
Czy to prawda, że w pani mieszkaniu przebywa około 50 kotów? Że nie są szczepione, dopuszcza pani, żeby się zarażały chorobami przenoszonymi drogą płciową, itd.? To przerażające.... Czy nie słyszała pani o białaczce, o FIV?!
Czy to prawda, że TOZ przeprowadzał u pani interwencję, w wyniku której zabranych zostało kilkanaście kotów?
Czy to prawda, że prosząc o pomoc dla swoich podopiecznych jednocześnie wspiera pani inną karmicielkę, którą od lat rozmnaża koty pod swoją opieką? Lektura wcześniejszych pani wątków wskazuje, że to nie jest tak, że ludzie anonimowo zarzucają pani, że koty w pani mieszkaniu trzymane są w złych warunkach, że jest ich kilkadziesiąt, że są chore itd. Na taki stan rzeczy wskazują konkretne wypowiedzi i zarzuty konkretnych osób, nie anonimowych. Wypowiedzi szczecinian działających na rzecz zwierząt. Rozumiem, że jedna osoba może się mylić, ale mówimy o relacjach wielu osób, w tym bezstronnych inspektorów TOZ...
Z drugiej strony relacje pani, której jak wiadomo zależy na dobrym wizerunku, a co za tym idzie przychylności darczyńców, oraz osób, które znają panią tylko przez internet i nigdy u pani nie były...

iza71koty, 2010-06-08
Witam Serdecznie.Dziękuję Osobom Wspierającym i Darczyńcom.Wszystkim którzy choć w najmniejszym stopniu przyczyniają się do comiesięcznej Pomocy mi w utrzymaniu stada.Nie odniosę się do treści zamieszczonego anonimu.Zapraszam Serdecznie na mój watek, gdzie znajdziecie Państwo odpowiedzi na pytania dotyczące opieki nad kociakami. Pomoc Darczyńców jak i Osób pomagających mi na wątku, dotyczy kotów wolnożyjących.Co do innch aspektów wypowiedzi, nie będę się wypowiadać. Intencje piszącego, piszących są zrozumiałe i nie są dla mnie żadną nowością.Co do opieki nad kotkami w stadzie Serdecznie Zapraszam na watek, maila , pw.Tam udzielę odpowiedzi na wszelkie pytania, które państwa nurtują.

Afatima, 2010-06-08
Wielki szacunek dla tego co robicie dla kotów. Ukłony do samej ziemi. A brawa dla tchórzy nie robiących nic poza pisaniem anonimów..

autor anonimowy, 2010-05-24
Jestem pod dużym wrażeniem strony i działań, które za tym idą, wielkie ukłony dla twórców strony koty.sos.
Rozumiem, że fundacja Viva!, jako pośrednik w pomocy, podpisuje się pod działaniami beneficjentów? Jeśli tak, to jest dla mnie zaskakujące, że Viva! nie wpływa na działalność osób opiekujących się kotami.
Nie jest tajemnicą, że szczecińska karmicielka pani Iza przetrzymuje w swoim mieszkaniu ok. 40-50 kotów, koty w większości nie są szczepione, chore nie są izolowane od zdrowych, wiele kotów jest w złym stanie, a poprzez działania pani Izy nawet kilkumiesięczne koty pozbawiane są szans na adopcję.
Spora grupa osób ze Szczecina pomagała pani Izie bezpośrednio, ale niestety zrezygnowała widząc jaka jest sytuacja na miejscu, że pani Iza chetnie przyjmuje karmę i pieniądze, ale sprzeciwia się szczepieniom, sprzeciwia się adopcjom,, że jej działania często są irracjonale.
Ze sterylizacjami niestety również nie jest tak dobrze, jak opisane jest na tej stronie, bo tylko w tym roku okociło się kilka podopiecznych pani Izy, choć można było je wysterylizować już w zeszłym roku.
Koty, które pani Iza przygarnia do domu również nie są kastrowane od razu, kotki dostają ruję i poprzez zwłokę w sterylizacji pozwala się, aby koty zarażały się chorobami przenoszonymi drogami płciowymi. Nawet kocice domowe sterylizowane są w zaawansowanej ciąży, choć można było zabieg przeprowadzić przed zapłodnieniem.
W chwili obecnej nikt nie wie jak sytuacja wygląda na miejscu, ile kotów się rozmnożyło, ile i przez jak długi okres czasu przebywa w małych klatkach, ile nowych kotów pani Iza poznosiła do domu. Sytuacja jest jedynie relacjonowana przez samą panią Izę, w sposób dla niej wygodny, nie ma relacji osób bezstronnych, a ostatnie wizyty szczecińskich wolontariuszy, którzy ofiarowali pani Izie olbrzymią pomoc materialną i mnóstwo swojego czasu i pracy, mówiły właśnie o kotach przetrzymywanych w klatkach, o kotach chorych, o kilkudziesięciu kotach w niedużym mieszkaniu.

Zachęcam twórców strony i Vivę ! do zweryfikowania działań osób, do których trafia pomoc, byłoby to uczciwe względem osób, do których apelujecie o pomoc. Szkoda by było , żeby darczyńcy uznali , że pomagają osobom, które kotom pomagają nie do końca z głową, że pomagają kocim kolekcjonerkom.
Byłoby to z niekorzyścią dla wszystkich kotów i samej ideii pomagania.

BAJKA, 2010-04-16
Przemku, dzięki że tu zajrzałeś:) Dzięki również za miłe słowa, a przede wszystkim za stałą pomoc naszym futrzakom!

PK1972, 2010-04-13
jestem pełen podziwu za bezinteresowność i niezwykle dźwięczny :) Basi za pracę jaką wkłada w ratowanie futrzastych od głodu, zimna i chorób... nie każdy katzen ma takie szczęście jak nasza Zuza (zwana Tygrysem) - na szczęście w naszym bloku jest jedna \\\"kocia mama\\\" i miauczące osobniki pod jej pieczą osiągają rozmiary młodych lwów :)
pozdrawiam też Beatę ze Szczecina i jej także dziękuję za serce włożone w to, co robi

no i Wam dziękuję za to, że pomagacie tym, którzy nie poskarżą się na piśmie i nie złożą pozwu, gdy dzieje się im krzywda

Julcia, 2010-03-04
No tak, muszę z nimi pogadać. Kiedyś pomagałyśmy z siostrą i koleżanką takiej pani która dawała jeść kotom wolnożyjącym. Muszę je namówić, abyśmy dalej pomagały. Poproszę tatę, dziadka i wuja aby zrobili nam budki..
To będzie świetny pomysł! :-)

iza71koty, 2010-02-19
Kochani Dziekujemy z Całego Serca za Pomoc w uratowaniu potraconego przez samochód Tuptusia.Dzięki Waszym Gorącym Sercom i Wspaniałej Aukcji na Allegro która szybciutko przygotowała dla nas BAJKA-BB, wszystkie cegiełki zostały sprzedane, co pozwoliło pokryć w całości koszt operacji Tuptusia. Dziekujemy Pieknie Kupujacym i Wspierajacym.Dziękuje Tuptuś, ktoremu sie udało.Który dostał druga szansę i jest teraz jak nowo narodzony.Nawet nie chce mysleć co by było, gdyby nie udało sie go szybciutko zabrac do lekarza i mu pomoc. To taki Kochany kociak. Młodziutki. Ma niespełna dwa lata. Dzieki Wam bedzie sie cieszył jeszcze radoscia zycia i pełnym brzuszkiem. Smakolyczków mu teraz nie zalujemy.Niech rośnie w siłe.Po wypadku kilka dni nie jadł, odwodznil sie i bardzo wychłodził. Teraz z dnia na dzień jest coraz lepiej.Apetyt dopisuje i powoli nabiera juz wagi. Najwazniejsze ze przyszedł. Mimo bólu, cierpienia. Pozwolił sobie pomoc a Dzieki Wam ta Pomoc była mozliwa w tak szybkim tempie. Pieknie Dziekujemy Wszystkim Wspierajacym, BAJCE -BB i Fundacji Viva za POMOC.

teresa, 2010-02-18
27 czerwca odszedł mój Kot po 11 latach! Był niesamowity! bardzo mi go brakuje. Nikt nie zrozumie tego! Najukochańsze zwierzęta to K O T Y!

BAJKA, 2010-01-12
Julciu, spróbuj porozmawiać z rodzicami i zapytać o przyczynę odmowy, może rodzice mają jednak konkretne argumenty przeciwko przyjęciu do domu kolejnych zwierząt? Być może problemem są koszty utrzymania (w tym przypadku rodzice raczej nie zmienią decyzji), ale może chodzi o opiekę nad "zwierzyńcem” i zobowiązanie z Twojej strony do zajęcia się futrzastymi domownikami załatwi sprawę? Poza tym jeśli mówimy o kotach wolnożyjących (dzikich, nieufających ludziom) to zabieranie ich do domu nie jest najlepszym rozwiązaniem, takim zwierzętom możesz pomóc w inny sposób. Postaraj się sprawdzić czy mają ciepły kącik do spania, jeśli nie – przygotuj budki i spróbuj znaleźć miejsce, gdzie mogłabyś je ustawić, aby koty miały łatwy i bezpieczny dostęp. Dokarmiaj regularnie koty, jednak pamiętaj, że szybko przyzwyczają się do stałych posiłków i będą codziennie czekały na pełną miseczkę, pomyśl więc od razu czy w przypadku wyjazdu lub choroby ktoś będzie mógł Cię zastąpić. Oczywiście koty powinny zostać wysterylizowane, jednak sama z tym sobie nie poradzisz, może dasz radę przekonać do pomocy rodziców? Szczegółowe informacje o formach pomocy kotom wolnożyjącym znajdziesz na stronie: www.wybierzmiska.pl

Julcia, 2010-01-08
Mam 11 lat, bardzo kocham zwierzaki a najbardziej kotki! Mam już dwie kicie- przybłędy Tinkę i Inkę, oprucz tych kici mam dwie papugi Minię i Pusię.. Bardzo chciałabym mieć jeszcze jednego kotka albo pieska z ulicy tylko.. Jak mam namówić rodziców!? Oni nie mają takiego serca jak ja i moja siostra, nie rusza ich to, że te zwierzaki cierpią.. poprostu oni mają dobrze, a że kotki nie to nie ich sprawa- tak uważają. Jak im dać do zrozumienia, że powinni im pomóc.? Aha, a wyjaśnieniem wcale nie jest, że nie mamy warunków, bo mamy duży (1 piętrowy) dom z ogrodem- idealnie! Jak ich namówić, błagam! Pomóżcie na mojej ulicy jest pełno takich kotów! Teraz jest zima i pewnie niektóre.. odejdą na zawsze..

BAJKA, 2010-01-07
Witaj Madi.
Dzięki za prezentację naszych kociaków:)
W niektórych miastach jest możliwość darmowych sterylek lub kastracji, w innych – niestety nie. Trzeba dowiedzieć się w urzędzie dzielnicy (gminy, miasta itp.). Można również zapytać w lokalnym oddziale TOZ-u lub schronisku, gdyż niektóre oferują taką możliwość. Oczywiście darmowe zabiegi dotyczą tylko kotów bezdomnych lub wolnożyjących.

Madi, 2010-01-06
Witam
Prowadzę stronkę poświęconą adopcji bezdomnych kotów z całej Polski i w związku z tym mam do Państwa pytanie.Ponieważ dostaję wiele próśb o pomoc chciałabym się dowiedzieć czy istnieje możliwość i gdzie można bezpłatnie wysterylizować kota. Zapytań mam bardzo wiele (ostatnie np z woj. Kujawsko pomorskiego) ponieważ ludzie nie mają na to środków finansowych a chcieliby wydać komuś kota ale już po sterylizacji.Proszę pomóżcie lub coś doradźcie bo sama już nie wiem co mam odpisywać.
Ja tylko mogę pomóc tym osobom w sprawie adopcji kotów, ale nie opieki weterynaryjnej a wiadomo że nikt nie chce zaadoptować kota bez sterylizacji i szczepień.
Ps. (z Waszej galerii też prezentujemy fotki kociaków)

pucio79, 2010-01-02
Ogromne uznanie za zaangażowanie w pomoc zwierzakom. Pozdrowienia dla wszystkich, którym los kotów nie jest obojętny.
Adopcje wirtualne to wspaniała rzecz, która daje możliwość pomocy tym, którzy nie mogą przygarnąć kociaka.

iza71koty, 2009-12-31
Dziękuję Wam Kochani za wszystko. Za to ze byliście z nami przez ten cały rok. Za Wasze Wsparcie. Pomoc, Gorace Serca...Bez tego nie dalibyśmy sobie rady.To był ciężki rok dla nas. Bardzo cieżki dla kociaczkow, dla mnie. Oby przyszły był łatwiejszy i lżejszy. Oby kociaczkom zyło się lepiej .Oby były szczęsliwe. Dziękuje Wam Kochani z Całego Serca za WSZYSTKO. Jesteście Wspaniali.

joasia, 2009-12-29
kotki sa piekne chcialabym jakos pomoc mysle o realnej adopcji kotka dymka albo chada sa cudne

jola sz., 2009-12-14
To jest rozwiązanie sprawy, żeby wszystkie koty miały tyle szczęścia,
pozdrawiam świątecznie
jola sz.

Squo, 2009-12-14
Figa została i szaleją teraz z Helą, kocur też zadowolony. Wszyscy szczęśliwi, może poza mamą, którą denerwuje, że małe psotki wszystko wywracają ;)))) Sąsiadka znalazła kota w jakimś domu zastępczym, efektem czego są 3 uratowane koty, nie 2 ;D Pozdrawiam i ciepłych świąt życzę wszystkim mruczkom... :))

Joanna, 2009-11-30
Witam serdecznie. Poszukuje domu dla 2 letniego kotka, jest milusiński i domowy. Bede wdzieczna za pomoc. Numer tel. 513 762 973.

BAJKA, 2009-11-23
Rzadko się zdarza, żeby domów było więcej niż kotów do adopcji;) Chyba warto porozmawiać z chętnymi do adopcji i wytłumaczyć sytuację. Może zdecydują się na adopcję dwóch kotek? Jeśli nie, to może uda się ich przekonać do adopcji schroniskowej bidy. Można również oddać 'zamówioną' kicię i przygarnąć inną, w tym samym wieku, dla towarzystwa dla rezydentki.

Squo, 2009-11-22
Co ja mam robić? Mam w domu psa, starego kota i dwie małe kocie siostrzyczki. Najpierw była jedna, potem druga, obie z działek. Tej drugiej mieliśmy znaleźć dom. Znalazł się, byli dzisiaj kicie zobaczyć i polecieli na zakupy, jutro mają ją zabrać. Jeszcze wczoraj bym ją oddałam - myślałam racjonalnie - a dzisiaj, jak patrzyłam na ich figle... nie mogę jej oddać! Zakochałam się, Hela będzie miała kumpelę... ;D Tylko jak mam tamtym ludziom powiedzieć, żeby poszli do schroniska, albo poczekali do wiosny, bo na pewno działki obrodzą w koty... Dali by tej kici dobry dom, ale czuję, że nasza koteczka będzie szczęśliwsza mając przy sobie rówieśniczkę do zabaw i przytulania... :)
Co ja mam robić? ;((

agula, 2009-10-26
Tak bardzo kocham zwierzeta miałam teraz 14 lat kotke niestety odeszła:((( bardzo bym chciała miec jeszcze kotka ale mieszkam w bloku mam pieska świnkie chomika i dwójkę dzieci nie zdołam to wszystko pogodzic tak bardzo mi jest szkoda tych kotów które nie maja domu:(pozdrawiam serdecznie

iza71koty, 2009-10-06
Pięknie Dziękuję za Wsparcie Wirtualne dla naszej Roxanki.Dziękujemy z Całego Serca WSZYSKTKIM WSPANIAŁYM OSOBOM, które nas Wspierają Dziękujemy Wam Kochani za to ze JESTEŚCIE z nami.

Olcia:), 2009-09-19
śliczne kociaki:)

Iza71koty, 2009-09-12
Pięknie Dziękuję za objęcie Opieka Wirtualną dwóch kolejnych naszych kociaczków - Boryska i Misia.To Piękny gest i Wielka Pomoc dla nas.Pięknie Dziekujemy z Całego Serca.

Iza71koty, 2009-09-03
Witam Kochani. Pięknie Dziękuję Wam za Wsparcie.jesteście Cudowni!!!Dziś dotarła do nas karma Kitekat zamówiona dzięki akcji SiePomaga.Ależ się kociaki ucieszą!!!!Dziekujemy Wszystkim Wspaniałym Ludziom ,dzieki Którym ta Akcja tak szybko i Wspaniale sie powiodła. Dziękuje równierz za Opieką Wirtualna dwóm Naszym Wspaniałym Opiekunom Wirtualnym, którzy zdecydowali sie objąć Opieką dwa nasze Wirtualne kotki. Lusia i Maciuś sa tymi szczesliwymi kotkami. Dziękujemy Wam Kochani z Całego Serca!!!Kociaczki Dziekują ze Wszystkich sił.Nasze Kocie Serduszka bija dla was!!!!Dziękujemy!!!

BAJKA, 2009-08-29
Rafi, link 'odeszły' prowadzi do działu, w którym są koty, których niestety nie ma już nami. Mamy nadzieję, że za Tęczowym Mostem znalazły lepszy świat.
Koty, które znalazły nowe domy są w dziale 'adoptowane'.

Ewelinek, 2009-08-28
Kiedyś przygarnęłam kotka, ale niestety zginął pod samochodem. Obecnie mam cztery kotki i bardzo się cieszę z tego powodu. Przykro mi jest natomiast, że nie wszystkie kotki mają swój dom. Im więcej będzie takich akcji tym bardziej ludzie zaczną się interesować losem kotków i na pewno pomogą.

Rafi, 2009-08-28
Mam pytanie. Klikając link ODESZŁY pokazują się zdjęcia kociaków.Czy Tych kotków nie ma już wśród nas czy zostały poprostu adoptowane ale żyją?

BAJKA, 2009-08-23
Pięknie dziękujemy w imieniu Futrzaków:)

Magda i Rafał, 2009-08-21
Jesteśmy wielbicielami futrzastych kociaczków i dlatego też utworzyliśmy fikcyjne konto na Naszej Klasie Przygarnij mnie -kotki szukają domu i milości z odnośnikiem do Waszej strony.
Chcemy w ten sposób by powiększyło się grono ludzi, którzy odwiedzają tę stronkę by mogli zaadoptować milusińskiego :)

Iza71koty, 2009-08-15
Pięknie, Pieknie Dziekujemy Fundacji Viva za zorganizowanie dla nas Acji ' SiePomaga.pl'To Wielkie i Bardzo Miłe zaskoczenie dla mnie. Dziękujemy Wszystkim Wspierającym z Całego Serca!!!Jesteście Kochani.

Paweł, 2009-08-14
Kotki Olaf i Trixi z Poznania pozdrawiają fundację Viva! Dodamy do was banner na naszym blogu, przez który szukamy kochającego domu na zawsze!

iza71koty, 2009-08-12
Chciałabym podziękować z Całego Serca naszym Kochanym Opiekunom Wirtualnym , którzy zdecydowali sie zaadoptować nasze kotki. Jesteście Kochani.Ta POMOC tak wiele dla nas znaczy.Dzięki niej, codzień mogę napełnić kocie brzuszki w stadzie. A jest co napełniać.Brzuszków co nie miara...Te wszystkie kociaki codzień liczą że dotrę do nich z jedzonkiem. Że napełnię ich brzuszki. Chcą wierzyć że nie czekaja na darmo. Że jest ktoś kto pamięta,.przyjdzie, zaopiekuje się, jesli będzie naprawde żle.Dzieki Wam Wszystkim to kocie marzenie staje sie codzień realne. Dziękuje Wam Kochani.Jesteście CUDOWNI !!!

BAJKA, 2009-07-30
Merlinka właśnie pojawiła się na stronie: http://koty.sos.pl/futro.php?id=344 i pięknie dziękuje za opiekę :)

jola sz., 2009-07-27
mamy już nową wirtualną podopieczną Merlinkę. bezustanne kciuki za p. Izę i jej ogromne serce dla kotów

jola sz., 2009-06-26
przed chwilą przeczytałam o śmierci Iskierki od p. Izy. Jak i moja córka Elfcia byłysmy jej wirtualnymi opiekunkami. Tak nam przykro... Biedna kocina...

Marcelina, 2009-06-24
Ah.. ile ja bym dala zeby moj kot wrócił do domu...
poszedł sobie gdzies w niedziele 21.06.09 i nie wrocil do terz :'( nikt go nie widzial ani nic... wczesniej tez odchodzil na 2/3 dni i wracal ale mam jakos zle przeczycie :(( nie daj boze by nie wrocil to zaadoptuje sobie jakiegos kociaka.. :) Nie da sie patrzec na te wszystkie biedne koty w schroniskach itp..
pozdrawiam wszystkich ;*

PUSS, 2009-05-04
kochani, w imieniu Gosi oraz moim po raz kolejny dziękuję wszystkim wspaniałym ludziom, bez pomocy których byśmy sobie nie poradziły. jesteście dla nas ogromnym wsparciem i to dzięki Wam świat zmienia się na lepsze :)

izolda, 2009-04-29
jesteście wspaniali!!!

Helena, 2009-04-25
Koty zasługuja na miłosć :)

jola sz., 2009-04-07
Najbardziej lubię rubrykę "Znalazły dom" to cudowne czytać, że jakaś sierotka w końcu ma swój dom, taka informacja dodaje sił do dalszej pracy na rzecz kotów, tych własnych i tych bezdomnych
Wesołych Świąt dla wszystkich, którzy pomagają kotom
Jola Sz.

kessi, 2009-03-25
witam serdecznie ! bardzo jestem szczesliwa, ze istnieja na swiecie ludzie, ktorym serce sie kraja widzac te sliczne, bezdomne zwierzaki, ze mnie tez straszna kociara i mam juz dwie pupilki, i ten, ktory mi powie, ze koty nie umieja kochac, po prostu sie nie zna ! chetnie przekaze dla Was 1% z podatku! a jak kiedys skoncze studia, pojde do pracy i bede miala wieksze mieszkanie, to sie postaram bardziej pomagac ! pozdrawiam i podziwiam za dobroc serca !

kociasta, 2009-03-06
Mam ''upatrzoną'' kotkę do adopcji ale czy na pewno ktoś mógłby mi ją przywieźć nie chcę robić sobie zbędnej nadziei a później leczyć pęknięte serce. Pozdrawiam bardzo serdecznie i podziwiam za poświęcenie i ogrom dobrej roboty jaką robicie dla tych biednych istotek

marek beatles, 2009-03-03
POwodzenia i wytrwania w tym co robicie..
pzdr. marek-beatles

BAJKA, 2009-02-11
Obecnie u Matahari tymczasowo mieszkają Melisa, Tekla, Rata, Filemon, Pusia, Frodo, Świstak i Hesia (te koty są w dziale podopieczni) oraz Klara, Mikuś i Ripley. Oczywiście oprócz tymczasów u Matahari są również rezydenci. Cały kotostan ;) opisany jest na forum miau: http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=85195

Mataharii, 2009-02-11
Witam- jakiś czas temu Matahari miała umieszczone swoje kotki na stronach allegro, czy gdzieś można dowiedzieć się jakie w chwili obecnej posiada kotki?

BAJKA, 2009-01-27
Sandro, zapraszam do działu "Nasze działania", tam jest opisane jak działamy i gdzie przebywają koty.

sandra, 2009-01-27
Gdzie mieści się te schronisko?

sphinx, 2009-01-26
Super stronka :) koty są super. mam jednego i jest zawsze przy mnie gdy potrzebny jest przyjaciel i odrobina ciepła

Kasia (Wielbłądzio), 2009-01-24
Chciałabym bardzo serdecznie podziękować wszystkim osobom, które odwiedzają tę stronkę, biorą udział w aukcjach allegro, opiekują się naszymi futrzakami wirtualnie... Na pewno dla każdej z nas - opiekunek i karmicielek - ta pomoc jest ogromnym wsparciem na nadprogramowe wydatki, zresztą nie tylko te nadprogramowe...
Bardzo serdecznie dziękuję i pozdrawiam wszystkich kociarzy:)

jola sz., 2009-01-23
saro jesli rodzice nie pozwalają na kota w domu poszukaj sobie podopiecznego w miejscu zamieszkania, zaopiekuj się nim, dokarmiaj codziennie, odwiedzaj, może w gminie dadzą talon na sterylizację, jeśli nie - może odkładaj z kieszonkowego albo zarób w wakacje. kiedy rodzice zobaczą z jaką determinacją opiekujesz się kotem i że nie znudził ci się po tygodniu, wierz mi, zgodzą się na kota w domu. udowodnisz im bowiem że nie tylko kochasz koty ale potrafisz być odpowiedzialna- jeśli się nie zgodzą i tak wygrałaś, będziesz miała przecież kociego przyjaciela pozdrawiam Jola SZ.

Sara Jeleń, 2009-01-22
kocham koty i chciałabym mieć swojego kota ale rodzice...

Sara Jeleń, 2009-01-22
kocham koty i chciałabym mieć kota

ladycrash, 2008-12-18
Smuci mnie,że są tacy, którzy nie wiedzą co to odruch serca, nie traktują zwierząt jak przyjaciół, nie raz bliźnich w potrzebie. Potrafią zadać im cierpienie i pozostawiają na pastwę losu. Nie rozumiem takich "istot" - celowo tak napisałam - bo tacy nie zasługują na miano ludzi.A najwięcej mnie dobija gdy tacy uważają się za chrześcijan:-/
Jestem studentką budownictwa i mimo trudnego i twardego zawodu sama mam serce i nie potrafię przejść obojętnie wobec nieszczęścia. Tym bardziej zwierzęcego. One zasługują na ludzka życzliwość i pomoc. W niczym nie zawiniły a nie raz przyczyniają się do ochrony naszego bezpieczeństwa czy dbają o nasz dobytek. Bezinteresownie. Ludzie muszą to zrozumieć!
Sama niedawno zabrałam spod szkoły nieco ponad półrocznego kota, który nie przeżyłby kolejnego dnia z powodu przewlekłej i wykańczającej biegunki. Żal serce ścisnął tym bardziej,że po czasie wywnioskowałam,że musiał być ...wyrzucony z domu gdyż jego zachowanie na to wskazuje!Uwielbia pieszczoty, załatwia się do kuwety bez niczyjej pomocy, zasypia na kolanach.Jest pełen ufności. Cieszę się,że trafił na mnie bo inaczej zginąłby śmiercią w męczarniach:-/ I inni tego nie widzieli?? Albo uratowałam innego,którego na moich oczach przejechał "ktoś" z premedytacją! Kot nie wbiegł na drogę. Był uważny. Wiem bo widziałam to na własne oczy! Mimo zbitego reflektora "kierowca" nie zatrzymał się ani na sekundę! Olał sprawę. A kot? Przeszedł poważną operację ześrubowania łapy i usztywnienia miednicy. Na szczęście przeżył...i jest u mnie:) Wypadek jednak odcisnął piętno w jego psychice - mieszkam na wsi więc gdy chce iść w teren - szosę sprawdza 3x zanim przejdzie!
Na szczęście są też tacy jak ja - pełni dobroci i chęci pomocy innym (nie tylko ludziom).
Kiedyś mój wzrok przykuł cytat: " Jaki kto jest do ludzi taki jest dla zwierząt." I wiecie co? To szczera prawda.
Pozdrawiam wszystkich DOBRYCH:)

Iga, 2008-12-12
Koty są kochane. Miauuuu

kocie79, 2008-12-03
KOTY SĄ BARDZOO KOCHANE I MĄDRE.TO TAJEMNICZE STWORZONKA ZASŁUGUJĄCE NA MIŁOŚĆ.DZIĘKI WAM TEN KOCI ŚWIAT JEST LEPSZY:-)

kot, 2008-12-02
Miaaaauuuuu....

BAJKA, 2008-11-25
Wszyscy trzymamy kciuki za łagodną zimę. Niestety prognozy nie są zbyt optymistyczne. Pozostaje mieć nadzieję, że synoptycy są w błędzie.
JotEn, dzięki za reklamę. To naprawdę daje efekty:)

mrufka, 2008-11-19
O, rany! One mnie zjedzą żywcem :-) Dobrze, że nie grymaszą, jak moje "rozpuszczone" kociska - tylko wszystko im smakuje. Staram się ich nie oswajać, nie dotykam, nie głaszczę - ale te najmniejsze sieroty mruczą, jak opętane i same zaczynają się łasić. Na razie z przemiłą starszą panią (tą "spacyfikowaną" hahaha) karmimy kociska na zmianę - ona rano, ja w południe. Damy radę, żeby tylko nie było dużych mrozów!

JotEn, 2008-11-18
Bywam na forach wszelkiej maści i pod podpisem umieszczam adres kociej strony. I mogę się pochwalić - nareszcie poskutkowało. Ela adoptowała Aldonkę. Skąd wiem? Bo dziękowała za adres strony. Cieszę się i namawiam - zamieszczajcie adres, gdzie się da, choćby w opisie na GG. To naprawdę daje efekty. Pozdrawiam Jo

BAJKA, 2008-11-13
Mrufka, super wieści:) Małymi kroczkami spacyfikujesz wszystkich mieszkańców;) Dobrze, że koty mają gdzie spać, odpada problem budek. Pozostają sterylki... Do wiosny jeszcze sporo czasu, ale siedemnaście dzikich kotów to nie lada wyzwanie. Dasz sobie z tym radę?

mrufka, 2008-11-12
Witajcie!
Muszę się z Wami podzielić wiadomościami z "podwórka". Spacyfikowałam jedną przemiłą Starszą Panią, która twierdzi, że od dawna chciała karmić kotki, ale się wstydziła sąsiadów. Skoro ja mogę chodzić, to ona też już jest odważna:) Wiem już też gdzie śpią kociska - w nieużywanych zapleczach i magazynach Filharmonii Śląskiej.
A teraz największy "njus" - tych kotów tam naliczyłam 17!
To już jest kocia masakra:) Na jedzonko wychodzą tylko te "moje" - piątka sierściuchów. Reszta dojada, jak nikt nie widzi:) Totalnie dzikie. I przepiękne!

K.*, 2008-11-08
Też mam koty...2 dorosłe kotki i 3 maluchy(3 miesięczne)...jeżeli ktoś byłby zainteresowany kociakami...(wszystkie łaciate:) (zdjęcie moge przesłać przez email)- znowuktosdociebie@wp.pl GG 7557027 ,Sokołów Podlaski możliwy transport do Siedlec i okolic ;] pzdr

BAJKA, 2008-10-28
Mrufka, cudownie, że wypatrzyłaś te kociaki. Myślę, że dzięki Twojemu zaangażowaniu uda się je uratować. Resztę zaraz napiszę na maila, a tutaj mam nadzieję za jakiś czas przeczytać szczęśliwe zakończenie tej historii:)

mrufka, 2008-10-25
Witaj, Bajka!
Ta kociarnia, to w tej chwili już tylko trójka maluchów. Wiek ok. 3-4 miesięcy, ale mogą być starsze, gdyż jak je znalazłam były dramatycznie zagłodzone - dosłownie sam kręgosłup na czterech patykach obciągnięty wyliniałą skórką. Były jeszcze dwa - ale znikły bez śladu, także nigdzie nie trafiłam na ślad kociej mamy. Kotki generalnie to dzikuski. Owszem, przybiegają jak wołam na jedzenie, ale boją się człowieka, nie łaszą się, nie dają się dotknąć. Szczerze mówiąc, to nawet nie starałam się ich jakoś oswoić, bo bałam się, że jak będą ufne w stosunku do ludzi, to ktoś im krzywdę zrobi. Nie wiem, czy robię dobrze, ale założyłam, że będzie dla nich bezpieczniej jeśli będą się bały ludzi. Z drugiej jednak strony nie są to takie zupełne dzikusy co prychają na każdego - każdy z nich jest bardziej przestraszony niż dziki - trzy dni w domu i będzie mruczał, jak silnik diesla.
Tam, gdzie je dokarmiam w ogóle "nie czuć kotem" dlatego sądzę, że nauczyły się gdzieś korzystać z kawałka trawnika - czyli generalnie nie jest źle:). Co do kastracji - nie wiem, czy jeszcze nie mają za małej masy ciała (generalnie nie mam zbyt gruntownej wiedzy na ten temat). Natomiast mogę zabrać od naszej weterynarz tabletki antykoncepcyjne i dodawać do jedzenia. Zabrałabym je do siebie - ale mąż chyba by mnie już wyrzucił z domu z tą menażerią:) Mieszkamy na 10piętrze, na 40metrach, mąż, córka, 3 sierściuchy i ja:). Aha, córka mam alergię na sierść:) Pozdrawiam Wszystkich "kociarzy" :) Ewa

BAJKA, 2008-10-24
Witaj Elka. Ja też bardzo się cieszę, że znalazłaś tę stronkę:) Twój wpis pomaga uwierzyć, że można... Dzięki.
Mrufka czy masz możliwość pomagać tym kociakom? Jeżeli możesz zadbać nie tylko o ich dokarmianie, ale również o kastrację, leczenie, odrobaczenie i odpchlenie to jest szansa na przekonanie ludzi. A jakie to są koty – maluchy czy dorosłe? Dziczki czy miziaki? Ile ich jest?

elka, 2008-10-24
Cieszę się, że Was znalazłam! też jestem Kocią Mamą. Mam dwoje dzieci ludzkich córkę i Syna i jeszcze trzy KOćórki i 4 KOsynków. Bardzo jestem z nich dumna! Wszystkie kocórkowe dzieci to podwórkowe znajdki, połamane pobite i ......... potem wyleczone, pokochane i moje. Pomagam też wszystkim innym, które się nawiną, leczę, znajduję domy i potem odwiedzam. Jeszcze 6-7 lat temu nie myślałam, że na to mnie stać, aby na kolanach , wracając z pracy w eleganckim kostiumie, grzebać w okienku piwnicznym za jakąś warczącą drobiną. Ale teraz nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej. Przy pełnej kochającej się rodzinie i "działając na kocim odcinku" dopiero czuję się naprawdę spełniona. I bardzo się cieszę, że jest sporo takich ludzi, którzy myślą i działają podobnie! Bardzo serdecznie pozdrawiam !

mrufka, 2008-10-24
Bajka, bardzo dziękuję za Twoją opinię. Pojechałam sprawdzić, jakie warunki panują w naszym schronisku... Przepraszam, ale chyba nie potrafię tego opisać. Tak więc schronisko odpada.
Rozmawiałam też z kilkoma mieszkańcami kamienicy, przy której wychowują się kotki. Jestem autentycznie w szoku. Ludzie ci każą mi się cieszyć, że jeszcze nie wytruli "tego plugastwa". Najbardziej liberalna kobieta pozwala stawiać miseczki z jedzeniem na oknie swojej piwnicy. Poza tym klatka schodowa zamykana na klucz, okienka piwniczne zabite na głucho dyktą. Jak przyjdzie zima - to po prostu zamarzną na chodniku. Nie wiem, co robić. Może macie jakieś pomysły?

BAJKA, 2008-10-20
Witaj Mrufka:)
Na początek przesyłam mizianki dla "tymczasowych" rezydentów - farciarzy;)
Odpowiedź na Twoje pytanie nie jest łatwa - masz rację, że obydwa rozwiązania to mniejsze lub większe zło. I trudno wybrać... Myślę, że nie ma jednoznacznej odpowiedzi, wszystko zależy od sytuacji. Optymalne rozwiązanie to karmienie, sterylizacje i ewentualne leczenie w miejscu bytowania. Koty, szczególnie wolno żyjące, bardzo źle znoszą schronisko. Zagęszczenie, zamknięcie oznaczają stres, często depresję, a niestety czasem również śmierć. Myślę, że dla kotów dzikich lepsze jest pozostawienie w dotychczasowym miejscu; natomiast koty ufne, garnące się do ludzi nie mają dużych szans na przetrwanie bez pomocy - oczywiście jest to moja subiektywna ocena. Na pewno przed podjęciem decyzji o zawiezieniu do schroniska warto odwiedzić lokalny azyl, zobaczyć jakie warunki tam panują, na jaką opiekę mogą liczyć koty i jaką mają szansę na adopcję.

mrufka, 2008-10-20
Witam wszystkich "nieobojętnych".
Bardzo się cieszę, że jesteście - Wszyscy! Właśnie zaczynają się chłodne, wręcz zimne noce i sierściuchom będzie ciężej niż zwykle.
Sama mam w malutkim mieszkaniu (Xp) 3 kocie przybłędy. Przytaszczone tylko, żeby je wykurować i odkarmić i tak "tymczasowo" mieszkają z nami 8 lat:-). Ale gdziekolwiek bym nie poszła wszędzie widzę bezdomne, chore i wychudzone zwierzaczki (nie tylko koty). Czasami myślę, że zachowuję się, jak "nienormalna", ale zawsze w kieszeni kurtki mam torebkę kociego żarcia. I wiecie co? Bardzo rzadko ta torebka wraca do domu. Zastanawiam się, co należy zrobić w takim przypadku - czy zostawić te kociaki w środku miasta i tylko je dokarmiać regularnie, czy lepiej je zawieźć do schroniska? Bardzo proszę - powiedzcie, co o tym sądzicie. Potrzebuję Waszej opinii, bo dla mnie i jedno i drugie rozwiązanie, to "zło konieczne" i nie potrafię się zdecydować.

Megi, 2008-09-26
Chociaż z kotami nie mam żadnego doświadczenia bo zawsze miałam psy (i to takie które były niebezpieczne dla kotów,chociaż nigdy ich nie uczyłam agresji do mruczków...) to całym sercem popieram każdą inicjatywę ratowania i pomagania wszystkim zwierzakom w potrzebie.Trzeba mieć wiele samozaparcia , odwagi a przede wszystkim ogromne serce aby organizować w naszej trudnej polskiej rzeczywistości skuteczną pomoc.
To bardzo trudna i wymagająca poświęceń i wyrzeczeń praca. Dlatego jestem pełna podziwu dla wszystkich osób podobnych "Matahari"- bezinteresownych, pochylających się nad każdym kocim czy innym nieszczęściem i niosącym pomoc.
Naprawdę wielki szacunek dla Was.

Ula, 2008-08-19
Właśnie zaadoptowałam wirtualnie śliczną Melę.Sama mam w domu kotkę-znajdkę i od dwóch miesięcy jesteśmy z całą rodziną zauroczeni nowym domownikiem. Nie wiedziałam, że koty to takie wspaniałe stworzenia, czasami przypadek pomaga podjąć dobrą decyzję. Pozdrawiam serdecznie

BAJKA, 2008-08-12
Wszystko się zgadza, księga gości służy do wyrażania opinii – na temat tej strony. Opinie, pomysły i uwagi są ważne, ponieważ dzięki nim można coś zmienić lub poprawić. Krytyka również jest mile widziana, ale krytyka konstruktywna. Oczywiście uwagi na temat stosunku do zwierząt także są na miejscu, proszę jednak o poparcie subiektywnych odczuć merytorycznym uzasadnieniem.

..., 2008-08-12
KSIĘGA GOŚCI
Witamy w Księdze Gości:) Będzie nam bardzo miło, jeżeli po obejrzeniu serwisu zechcecie Państwo podzielić się swoimi wrażeniami. Wasze opinie, pomysły i uwagi są dla nas bardzo ważne. Dziękujemy.

.., 2008-08-12
ksiega gosci sluzy do wyrazania swoich opini na temat tej strony, nie lubie [wymoderowano]

BAJKA, 2008-08-10
Przypomnę, że ta strona powstała dla kotów i właśnie im ma służyć. To nie jest miejsce na załatwianie spraw z innych for. W przyszłości podobne wpisy będę usuwać lub moderować. To tyle z pozycji administratora, a prywatnie... Nie rozumiem i chyba nigdy nie zrozumiem jak można w ten sposób postąpić - odwiedzić kogoś, a później tę znajomą osobę publicznie i anonimowo obmawiać. Nie chcę nikogo oceniać, jednak dla mnie takie zachowanie jest żenujące i nie zasługuje na jakikolwiek komentarz.

matahari@wp.pl, 2008-08-10
"ludz pragnacy zachowac anonimowosc, 2008-08-10
bylam u matahari... jest fajna osoba o wielkim sercu dla kotow... ale nie powierzylabym ci gosiu zadnego zwierzaka.. zastanow sie co na forach wypisujesz o innych ludziach.. teraz pewnie juz wiesz KIM jestem..."
nie wiem kim jesteś... nie wiem o co Ci chodzi... nie zaśmiecaj księgi gości swoimi problemami z sobą... pisałam już - masz coś do mnie to się ujawnij, mój mail jest dostępny, a skoro byłaś, to może bądź znowu i wyjaśnij to ze mną jak dorosły człowiek

ul, 2008-08-10
CoToMa chyba piszesz o sobie.. jestes zakompleksiona czy stara?

ludz pragnacy zachowac anonimowosc, 2008-08-10
bylam u matahari... jest fajna osoba o wielkim sercu dla kotow... ale nie powierzylabym ci gosiu zadnego zwierzaka.. zastanow sie co na forach wypisujesz o innych ludziach.. teraz pewnie juz wiesz KIM jestem...

Beata, 2008-08-05
Bardzo się cieszę że są jeszcze na tym świecie tacy wspaniali ludzie.Ja również pomagam naszym osiedlowym kotkom jak tylko mogę.Zanoszę im jedzenie oraz picie a zimą staram się otwierać okienka od piwnic ale to bardzo nie podoba się sąsiadom.Niestety na osiedle składające się z ok.10 bloków jako jedyna staram się dokarmiać koty.Niedawno odkryłam tę stronę i bardzo się cieszę ze mogłam pomóc kupując cegiełki oraz adoptowałam wirtualnie kotkę Gabi.Niestety nie mogę przygarnąć kotki do domu ponieważ mam już kota Kreta który nie lubi towarzystwa innych kotów.Dziękuję ludziom o dobrych sercach za okazaną pomoc dla tych pięknych futrzaków!!!Pozdrawiam opiekunów oraz kotki!!!

ola, 2008-07-18
kaaatee twoja opinia jest bardzo niesprawiedliwa i krzywdząca.Zastanów się nad sobą,tak nie można.Prywatne wycieczki w tym stylu nadają Twojej osobie bardzo marny wizerunek i źle o Tobie świadczą.

Jolanta Szczyglińska, 2008-07-17
przykro mi że zamiast na pomocy kotom niektórzy skupiają sie na ocenie innych. jestem psychologiem, pracownikiem wyższej uczelni i praktykiem i podstawowa rzeczą której uczę studentów to nie oceniać ale ROZUMIEĆ i WSPÓŁODCZUWAĆ
pozdrawiam WSZYSTKICH bardzo ciepło
JOLA SZ.

gwiazdka150, 2008-07-16
witam wszystkich miłośników kotów>Cieszę się,że mogę pomóc w wirtualnej adopcji.Zaadoptowałam Muchę,chociaz los Ptysia również mnie interesuje.Sama posiadam w domu dwie kotki.Pozdrawiam serdecznie wszystkie opiekunki.

BAJKA, 2008-07-16
Podpiszę się pod słowami Haniszaraf i CoToMa - również bardzo cenię Matahari za to co robi dla kotów i za to jaka jest !

haniaszaraf, 2008-07-16
kaatee,Twój wpis nie zasługuje na komentarz,ale co tam,się poświęcę...Byłam u Matahari raz w życiu,żeby wziąć od niej kota.Ani to moja przyjaciółka,ani krewna.Ale ten jeden raz wystarczył,żebym zauważyła,że ta pani robi tyle dobrego!Jak możesz ją anonimowo obrażać?To niegodne!
Acha,mam 47 lat,piegi i złamany nos,synowie i małżon nie raz mają ochotę wystrzelić mnie na księżyc,jestem kłótliwa,złośliwa,potrafię być wredna...naprawdę jestem paskudna...A Ty zapewne wyglądasz jak skrzyżowanie Angeliny Jolie z Pamelą Anderson a do tego masz 20 lat,przesłodki charakter i IQ 150...Tylko po pierwsze-jakoś trudno w to uwierzyć a po drugie-kogo to obchodzi...

CoToMa, 2008-07-16
Matahari, jesteś bardzo wartościową osobą i cenię Cię za to co robisz. Niestety zawsze znajda się ludzie, którym będzie to stało kością w gardle, zawistni i dwulicowi. Najczęściej są odważni i mądrzy w necie, w życiu codziennym to zakompleksieni tchórze. Wiem co piszę, bo niestety też takich spotykam.
Trzymaj się ciepło i wymiziaj ode mnie futerka :)

Matahari, 2008-07-16
kaatee... ta strona nie służy takim wycieczkom... nie sądzę, żeby odwaga cywilna była Twoją mocną stroną, skoro ukrywasz się pod nieznanym nickiem... jeżeli to poprawia Twój wizerunek w Twoich oczach to rób tak dalej... ale nie zdziw się, że inni ocenią Cię odpowiednio... jeżeli masz coś do mnie, to mi to powiedz po prostu... albo napisz... mój mail: matahari@wp.pl, ja nie mam nic do ukrycia...

kaaatee, 2008-07-15
Matahari na zywo jest mila osoba ale na forach obraza ludzi!! jest paskudna i nie powierzylabym jej zadnego z swoich futrzakow! ma w domu kociarnie i nawet tz z synem nie chca u niej mieszkac

Aneta, 2008-07-09
Bardzo się cieszę, że powstała ta strona. Wielu ludziom wydaje się, że kot to istota, która doskonale radzi sobie sama w każdych warunkach. Są to zwykle osoby, które nigdy nie poznały tak naprawdę kociego życia. Od kilku lat mam w domu dwa kotki.Kiedy je znalazłam, były bardzo chore. Jeden z nich mimo długotrwałego leczenia jest niewidomy, ale kiedy tak na niego patrzę, brykającego radośnie, nie mam wątpliwości co do tego, że słusznie postąpiłam.Jest mi tylko przykro, że nie mogę zapewnić im lepszych warunków życia. Mieszkam w mieście, nie mamy własnego podwórka, gdzie koty mogłyby bezpiecznie spacerować. Może kiedyś kupię dom z ogrodem:)...Koty są cudowne, przymilne, potrafią docenić ludzką przyjaźń...W piękny sposób okazują emocje, uczucia.
Pozdrawiam i życzę wszystkim bezdomnym kotkom odnalezienia tu na Ziemi skrawka prawdziwego Nieba.

melixsa, 2008-07-08
Przygarnęłam Gagatka, który jest najładniejszy, najfajniejszy i w ogóle kotów król :PP


Bardzo fajna inicjatywa.

Pozdrawiam :)

BasiaP., 2008-06-16
Ja już zaadoptowałam wirtualnie kocurka Frodo. Mam nadzieję,że dzięki temu jego opiekunce będzie lżej. Chociaż tyle mogę zrobić dla tych biedactw.
Pozdrawiam

yoko1@poczta.onet.eu, 2008-06-15
wspaniały pomysł z wirtualna adopcją,chętnie pomogę ,zaadoptuję kotka,do domu nie mogę ,bo już mam dwie kotki.Pozdrawiam.

Alina, 2008-06-02
Bardzo mi przykro z powodu Irenki - miałam zaszczyt ja poznać. Pamiętajcie jednak ze robicie bardzo wiele dobrego . Dzieki Wam mam nowa "kocia przyjaciółkę" zwana kotopies-chodzi za mna wszędzie przy nodze a imię jej Bemcia. Pozdrowionka od nas -Pycek i Bemcia oraz ich Duza Pa

Jolanta Szczyglińska, 2008-05-21
Nigdy dość smutnych wieści, bądż szczęśliwa Irenko

mona, 2008-04-27
To bardzo potrzebna strona,na pewno wiele osób będzie chciało pomóc.Sama chętnie przygarnełabym jakiegoś kota gdyby nie fakt, że w moim mieszkaniu juz gości pies i kotka. ale będę chciała zostać opiekunem wirtualnym . Gdyby nie ta strona nawet nie wiedziałabym , że jest taka mozliwość. Dziękuje i serdecznie pozdrawiam.Wyślę linka tej strony do swoich znajomych, wy możecie zrobić to samo!!!

ZMIJEWSKA, 2008-04-25
WLASNIE STRACILAM NAJLEPSZEGO PRZYJACIELA . KOTA . TO WSPANIALE CO ROBICIE DLA TYCH BEZDOMNYCH ZWIERZAT TO MY LUDZIE JESTESMY ZA TO ODPOWIEDZIALNI POZDRAWIAM ANNA

BAJKA, 2008-04-24
Zgodnie z obietnicą powstał dział z nowinkami i historiami kotów:) Zapraszam: http://koty.sos.pl/str.php?dz=57

Agnieszka & Cynamon, 2008-04-18
Cześć,

Właśnie znalazłam tę stronę, siedząc z moją kotką Cynamon na kolanach. Podziwiam i gratuluję, akcje bardzo godne pochwały. Obiecujemy, że kiedy zacznę zarabiać, bardzo chętnie przyłączę się do akcji i obejmę wirtualną adopcją jakiegoś kota.

Pozdrawiamy!

Megana, 2008-04-09
Dzięki za wszystko co robicie. Zaadoptowałam Sabinkę i namówiłam koleżankę do adopcji Trapera. Obie jesteśmy na budżetówkach, więc tylko tyle. Ale staram się działać zgodnie z hasłem "jeśli nie możesz zrobić wszystkiego, zrób przynajmniej tyle, ile możesz"
Pozdrawiam serdecznie - Meg

małgorzata, 2008-04-01
Dostrzegłam potrzebę miłości zwierząt dopiero jak przyszły do nas, żeby je przygarnąć. Nie wyobrażam sobie teraz domu bez naszych kotów - Noska i Kotulki.

Monika, 2008-03-21
moje koty i ja pozdrawiamy i podziwiamy.

BAJKA, 2008-03-21
Dzięki za miłe słowa :)
Stronka jest nowa i na pewno pojawi się na niej więcej informacji. Niestety na wszystko potrzeba czasu, czasu i jeszcze raz czasu. A to towar deficytowy ;)

piegusek1510, 2008-03-18
Stronka bardzo fajn, przydałoby sie jednak tochę więcej informacji o kotkach, ich historie, itp

pozdrawiam serdecznie

Jolanta Szczyglińska, 2008-02-15
Świetna inicjatywa, szkoda tylko że nie mozna pomóc wszystkim kotom, popieram


Viva! - akcja dla zwierząt