Koty w potrzebie...   Koty w potrzebie...


Nasze działania
Opiekunki i ich koty
Aktualności
Rozliczenia
Kontakt
KOTY DO ADOPCJI NASZE DZIAŁANIA MOŻESZ POMÓC DODATKI KSIĘGA GOŚCI NEWSLETTER KONTAKT MAPA SERWISU STRONA GŁÓWNA POMOŻ ONLINE

• NASZE DZIAŁANIA • Kocie troski i radości, czyli co słychać w DT...

Wszystkie koty z DT mają na forum miau wątki, w których opiekunki na bieżąco piszą o swoich podopiecznych. Jednak często pojawiają się tam inne informacje, niekoniecznie związane z kotami;) Tutaj znajdą się wybrane, czasem skrócone posty - za zgodą autorek skopiowane z forum.


1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 następna strona 10 stron do przodu ostatnia strona


PANI IZA
Iza71koty, Czw Lis 27, 2008 21:50
Witam Serdecznie Wszystkich!!!! Kociaki nakarmione. Leki podane. Ryby narazie brak. Zobaczymy co będzie jutro. Dziś gotowaliśmy resztkę ryby i korpusy. Kociaki dostały sporo jedzonka i suche na dopelnienie brzuszkow. Co za ulga dzisiaj, tak się cieplutko zrobiło po tym zimowym koszmarze. Nawet kociaki nie specjalnie chciały sie dzis grzać w altance. A Nikuś rozrabiał na dworzu i bawil się ze mną w chowanego, jek mu robilam zdjęcia. Dzis spotkałam Patryka na przystanku autobusowym i wcale nie czekał na autobus. Wylazl do mnie z krzaczorow a z tylu sa bagna. No nie wiem, zle jak on tam się szwęda to sie szykuje następny delikwent do leczenia. Tam jest bardzo podmokly teren i bardzo sprzyjający wszelkim wirusom.A w takim fajnym w miare suchym miejscu ma tą swoją budke i miseczke. Nie chciałam dzis żeby Patryk szedl do tej swojej miseczki bo wlaśnie samochody jechały to mu dałam jedzonko w tych krzaczkach na przystanku. Był strasznie glodny. Chyba go nie bylo z 3 dni choć jedzonko codzień zostawiam i to sporo i zawsze jest zjedzone. Wiec moze sie czasem mijamy poprostu.Bylam dziś u Weta bo kolejne leki dla Dziewczynek. Okazuje się ze nie mogę leczyć stada tak jak chciałam bo całości, bo tym zdrowym spadnie odpornosć po antybiotyku i bedzie żle. Dalej wiec leczymy pojedyńcze chore przypadki. A to lista Kociakow które sa leczone, włącznie z tymi co dzisiaj doszly i tymi co już były : Diabelek
Bartuś
Ida
Zuzia
Sabinka
Gabi
Szary kocurek co wcześniej go leczylam
Niedzwiadek i czarny Maluch z tego samego miejsca
Oczko
No i Malwinka oczywiście u mnie w domu. Plus trzy Gwiazdy z Calcivirusem.Mam nadzieję że o nikim nie zapomnialam. No nie jest tragedia na 130 sztuk kotów. Mozna powiedzieć że to drobiazg, ale chcę nad tym zapanować w zarodku, zanim choroba dalej postapi. Aby nie było kolejnych chorych. Dziś u Weta dostałam gratis zestaw tabletek dla kociaków na dworzu na 3 dni. To dostałam gratiś. Niestety za reszte wizyty wyszło sporo. Chyba najwiecej za Malwinkę. Dostała komplet witamin w dwoch strzykawkach. Takiego ciemno brązowego koloru do podania do pyszczka na dwa dni. Kroplowkę zmienila Weta na injectio solutions ringeri plus do tego zestaw do podawania kroplówki podskornie. I dwa zastrzyki do podzielenia na dwa dni. Mam te zastrzyki podac po podaniu już kroplowki, mam się wkluć w te bąble po kroplowce i podac tam te leki. Leki sa bolesne i szczypiące i dlatego mają iść wlaśnie w te bąble. Niewiem jak to pójdzie z Mała ale nie ma wyjścia. Jakoś Malwinka musi to wytrzymać. Kupilam jej też dziś RC suche u Weta bo miała w promocji. I oczywiście tego rozdrobnionego tuńczyka. Dziś trochę pojadla kurczaczka, ale niewiele.Dokupiłam też lakcid dla wszystkich. Trzy kotki z Calcizirusem dostały dziś znow na 4 dni leki. Tym razem Sultridin w tabletkach. No i ten lakcid mam im dalej dawac oczywiście i Malwince też. Wczoraj otulilam Malvinkę kocykiem jak leżala. Kurcze ona ma tak cieplo a taka jest wychlodzona. Jak sprawdzalam jej budkę wtedy na dworzu to i w jednej i drugiej bylo suchutko w środku. Te jej kupki też nie są rewelacyjne, mimo podawania leku. No niemało dziś to wszystko wyniosło ale choć dobrze ze te leki dostalam gratiś. Nawet jak za nastepne trzeba będzie zapłacić bo i tak nie starczy.Dostałam też dwa zamowione opakowania Fenbenatu na odrobaczenie całej reszty. Oczywiscie zgodnie z planem, budka dziś zostala dostawiona. Wiec są już dwie. Tyle tylko że Borsuczek już jedną z nich zająl dla siebie. Milek natomiast wcale nie spi w garażu, tylko w starej szopie obok na terenie szkoły. Więc jeśli już to śpi tam Roża, Dina no i teraz Borsuk. Mimo że Borsuk ma 3 wolne budki kilka metrow dalej. Ale to jest caly Borsuk. Wszystko musi należeć do niego. Niestety nie bylo dzis Zenusia. Nie moglam wiec mu zrobić zdjęc dla Naszego Opiekuna Wirtualnego w Vivie. Odkąd zaczęłam wczesniej karmić i zrobilo się tak zimno nie zawsze trafiam na chlopców. Jedzonko im zostawiam i jest wyjedzone ale może pzrychodza trochę pożniej. Wczoraj byl sam Zenuś ale nie miałam aparatu. A dzis był sam Freduś bez Zenusia. Paczki jeszcze nie przyszły Dziewczyny. Pewnie beda jutro. Serdecznie Wam Dziekuję. Wprost nie mogę się doczekać paczki ktora Nam ufundowała JA-BA. Kociaki chyba zwariują z zachwytu. Pozdrawiam Wszystkich Bardzo Serdecznie I Bardzo Wam Dziekuję że Jesteście z Nami.



PANI IZA
Iza71koty, Sro Lis 26, 2008 22:34
Witam Serdecznie Wszystkich. No to jak już jestem to teraz relacja z ostatnich dni. Kociaki które nie pokazaly się przy jedzeniu, już są i wszystko z nimi ok. Sa całe, i wyglodniałe.Nie pokazał się natomiast od trzech dzi Patryczek i Rybci dzisiaj też nie było. Ale może to dlatego że pada. Kurcze pierwszy raz chyba sie cieszę że pada bo ten śnieg i lod w koncu rozpusci. Podobno ma się na dniach ocieplić. Dziś Mam piękny dzień. Dostałam wylicytowany przez Nifredil wiklinowy dzrak dla moich sierściuchów w domu. Zaraz idę otwierać bo narazie nie bylo czasu. Dostałam piekne PW od JA-Ba aż nie mogę w to uwierzyć ale narazie cicho sza bo to niespodzianka. Chyba niestey musze pojść z leczeniem kociakow po całosci. One sie kurcze chyba zarażaja przy posiłkach albo jak jeden po drugim dojada. Zewnętrznie poprawił sie wygląd Idy. Niestey z Malwinką nie jest zbyt ciekawie. Od wczoraj gorzej je i dziś tylko trochę podziubala. Dałam jej potem tuńczyka rozdrobnionego w sosie własnym to jadla już lepiej.Zaraz sprobuje jej podgrzać kroplowke i dać. Niestety nie ma wyjścia i trzeba czekać. Lek na biegunkę działa lecz nie do konca te sprawy sie ulożyly tak jakbym chciała. Mała siedzi w klatce w styropianowym pudełku na welnianym kocyku ale jest wychłodzona. Przypomina mi się zaraz moja Krowka która odeszła w tym roku za TM. Nie chcę krakać ale było bardzo podobnie i bardzo szybko. Robię co mogę ale nie na wszystko mam tu wplyw. Codzień Mała dostaje porcje glaskania i tego co potrzeba. Zobaczymy. Małe na dzialkach zostaly przeze mnie oczywiście zlapane już w sobotę. Po tym pierwszym śniegu. Sa u mnie w altance. Sa niestety bardzo dzikie. Aż dziw że dały się zlapać w ręce i nie pogryzły czy nie podrapały. Sa na tyle małe że przeszły przez oczko w ogrodzeniu do mnie bo byly bardzo glodne. Dobrze że nie musiałam skakać do nich przaz płot. Trochę to żle ze nie mam klatki bo byly by w trochę lepszych warunkach i ze stalym dojściem do jedzenia. Sa małe i wychudzone bardzo. Trzeba by bylo podtuczyć.Bo wcale nie myśle teraz o oswajaniu. Bardziej by mi zalezalo aby nabraly sił odpornosci i trochę urosły, bo malutkie sa. Niewiem moze mi sie uda pożyczyć klatkę to wtedy pomysle co dalej. Narazie w domu mam komplet zajęty niestety.W każym razie mają dużo lepiej pod względem ciepla niż tam gdzie były do tej pory. Ich mama oczywiscie jest karmiona przeze mnie codziennie. I bedziemy zabiegać o zaufanie i na wiosne do ciachania. Nie ma zmiłuj się. Dzis oczko tak mi pięknie mruczał do ucha w altance. Tak sie cieszę że chłopak postawil na swoim i nie pozwala aby go Czaruś wypędzal z altanki.Juz trzeci dzień grzeje się z kociakami w ciepełku. Tak im dziś nagrzałam, że prawie zasnęłam ze zmeczenia i tego ciepla. Okopałam Negrite w Kocyk na pozegnanie. Zuzia miala dziś chyba cieżki dzień bo tak jakoś spod lba na mnie patrzala. A kulka mi paskudzi w kuchni w altance. Dzieki Bogu ze znalazłam Nikitę, który nie mogł od dwoch dni dostać sie do altanki bo przez te opady kanal za działką wylewa i dzialki są podtopione. Trzeba się tylko modlić żeby nie było tak jak dwa lata temu, że padał i padal snieg a potem przyszedl mroz i wiatr polnocny. jak się wszystko zaczeło potem topić to miałam po kolana wody w altance bo jezioro wylało. Stałam i ryczałam. Nie mogłam wejsć na działke a koty na dachu altanki krzyczaly glodne. Tak wiec tylko się modlić aby zima nam nie dowaliła. Kolejna bardzo ważna sprawa to to ze dostalismy suchą karmę z Vivy. To Wielki i potrzebny dla Nas ratunek. Serdecznie Dziekujemy z Całego serca. Dziś Pani Halinka która pomaga mi czasm posprzatać przyniosła mi niewielki dywanik. Nie jest nowy. Ale kociakom się bardzo spodobał. Zawsze to dużo cieplej od podłogi jak się mieszka na 1 pietrze. Nie mogę mieć dywanów normalnych czy wykladzin z oczywistych względow. Chodzi o liczbe kotów i problem ze sprzataniem tego i utrzymaniem czystości. Pewnie idealny bylby kiedyś parkiet ale narazie zadowalamy się grubym linoleum.Dobrze się myje i jest czysto. mam prosbę Kochani tak przy okazji. Jakbyście Dziewczyny kiedyś zmieniały w domu chodniczki w lazience czy gdzieś to prosze nie wyrzucajcie a zostawcie dla nas. Takie co to można do pralki wrzucić wyprac i są czysciutkie. Zaraz musze zrobić budkę na jutro dla Naszej rodzinki, bo jetsem z tym Panem na jutro umowiona. Dziś odkrylam Ze Ogonek opanował swoją nową budkę. I Misiu też wyszedł ze swojej. Tak sie cieszę Ze chłopcy mają teraz cieplo. Dziś dzwoniłam do Hurtowni. Kocyki dla Kociaków już uszykowane. Tylko odebrac. Kochany Pan Zbyszek. Pod koniec tygodnia wraca Mąż to przywiezie. Bardzo tych kocy teraz potrzebujemy. Pozdrawiam Was Serdecznie Kochani I Wielkie Dzieki Ze JESTESCIE!!!!!!!!!!!!!!!



DT MIRKA
Mirka_t, Sro Lis 26, 2008 20:42
Jutro jadę odwiedzić Leona a dzisiaj miałam telefon od opiekunki Coco i jest dobrze. Coco jest coraz bardziej wyluzowana i miziasta.



PANI IZA
Iza71koty, Sro Lis 26, 2008 17:27
Na naszej stronie sa wyadoptowane wirtualnie chyba 43 kotki. Na stronach Vivy 27 kotkow. W tej chwili u nas na watku czekają 3 kotki do adpocji wirtualmej. Na stronach Vivy po dodaniu 2 dzisiejszych kotkow będż tak samo w sumie 3 oczekujące kotki. Ogolnie rzecz biorąc mamy wyadoptowanych wirtualnie 60 kotkow plus 6 oczekujących. Kotkow jest w sumie ponad 130 sztuk.Do tej poty nie bylo przypadku żeby ktoś deklarował adopcję prawdziwą.To sa kotki wolnożyjące, urodzone na dworzu. Nie znają domu. Wiekszosc populacj to kotki, wysterylizowane w 98%. Zostalo na chwilę obecną kilka sztuk do sterylki. Sa to głownie te kotki, ktore pojawily sie nie dawno. Wiekszosć kotkow to kotki kilkuletnie.Wysterylizowane już dawno. Przeciętna wieku to 6-7 lat. Maluchy ktore zostały przeze mnie uratowane i wyadoptowane dzięki watkom na necie nie sa kotkami pochodzącymi z naszego stada.U nas maluchy się nie rodzą.Kilka pozostałych do sterylki kotek bedzie zrobiona wczesną wiosną . Wtedy gdy warunki pogodowe nie bedą zagrożeniem dla ich zdrowia.



ŁÓDZKIE DZIAŁKOWCE
BAJKA-BB, Sro Lis 26, 2008 0:42
Dawno nie zaglądałam, ale nie bardzo jest o czym pisać. Koty zdrowe, nic się nie dzieje, błogi spokój.
Chociaż ostatnio Traper podniósł pani Eli ciśnienie znikając na trzy dni. Jak się okazało został zamknięty w domku u koleżanki pani Eli, jak zgłodniał to dał głos. Pani Ela ściągnęła koleżankę na działki w trybie pilnym i kocio został uwolniony.
Pani Ela obiecała zajrzeć w najbliższych dniach na forum, więc możemy liczyć na relacje z pierwszej ręki.



DT MATAHARI
Tiris, Sro Lis 26, 2008 0:30
(...)
Z innej beczki
Pamiętacie Bajkę?
Wziełyśmy ją od karmicielki wysterylizowałyśmy i oddałyśmy do nowego domu
Mala wraca w sobotę bo panie będzie się zajmowac wnuczka która jest uczulona na sierśc kota.



DT PUSS
Puss, Wto Lis 25, 2008 14:55
dzisiaj wizyta u Sylwii.
wiecie, tak strasznie się martwię.
widzę śnieg: martwię się o marznące bezdomniaczki.
zamykam drzwi do kuchni: martwię się o moje samotne koty.
czytam forum: martwię się o te bezradne, potrzebujące istoty, których jest za dużo, żeby pomóc wszystkim.
patrzę na podwórko w pracy: martwię się o kotka, który mieszkał w okienku piwnicznym, gdzie siedzą pijacy i szczują psy na koty, i myślę o tym, że tego kotka od parunastu dni nie widziałam.
martwię się o wszystkie potrzebujące koty na świecie i mam wrażenie, że mi odwali na głowę...



SABINKA
Sabinka, Wto Lis 25, 2008 11:54
Zuzaneczka ma niestety w dalszym ciągu brzydki kaszelek. Trzeba z nią codziennie jeździć do weta na zastrzyki.
Kicha równięz Tosia no i oczywiście Lucynka. Ale ten maly diabelek ucieka wciąż na mój widok, choć czasem nawet daje się poglaskać.
Lucynkę udalo mi się zabrać do weta razem z Zuzią. Zostala odrobaczona. Dostala też zastrzyk na uodpornienie no i antybiotyki do domu w tabletkach. Jak ja jej to podam to będzie cud.
Tylko Mruczuś na razie, odpukać w nie malowane, wygrzewa się pod kaloryferem, a Czaruś znalazl sobie schowanko i przez caly dzień stamtąd nie wychodzi.



DT WIELBŁĄDZIO
Wielbłądzio, Pon Lis 24, 2008 16:07
jesteśmy:)
aleś wątek odkopała, zapomniałam o jego istnieniu;)...
Bidota miewa się chyba bardzo dobrze, zaraz wrzucę kilka jej fotek, bo właśnie zgrałam z aparatu
jest właściwie jedynym grzecznym stworzeniem z mojej dziewiątki, bardzo mnie kocha, moje łóżko jest bezapelacyjnie również jej łóżkiem;)
a toto z krawacikiem ma na imię Piotruś, trafiło do mnie też oczywiście jako tymczas



DT PUSS
Puss, Pon Lis 24, 2008 12:45
Matylda ma leukocyty i białko w moczu. ktoś wie co to oznacza?



1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 21 następna strona 10 stron do przodu ostatnia strona


Viva! - akcja dla zwierząt